Aktualności

Recenzenci o „Woyzecku”

Woyzeck Georga Büchnera w inscenizacji Piotra Cieplaka w ocenie recenzentów i teatralnych blogerów:

Na pierwszym planie: Zuzanna Saporznikow (Maria), Cezary Kosiński (Woyzeck), na drugim planie: Ewa Konstancja Bułhak (Kobieta), Joanna Kwiatkowska-Zduń (Małgorzata), Kinga Ilgner (Kobieta), Anna Grycewicz (Kobieta). Fot. Krzysztof BielińskiWoyzeck – najnowsza premiera Teatru Narodowego – nie jest spektaklem, który może się łatwo podobać. Ale najwyraźniej nie powstał z taką intencją. Zresztą czy może się podobać sztuka, która mówi o tym, ile zła wyrządzamy? [...] Żywe zainteresowanie tekstem Büchnera, które przyszło długo po śmierci autora, wyniknęło przede wszystkim z tego, że w Woyzecku odkryto pierwszą w literaturze niemieckiej sztukę, czyniącą głównym bohaterem człowieka z absolutnych nizin społecznych. Büchner wykorzystał autentyczną historię żołnierza, który zabił kochankę i matkę swego dziecka, za co został skazany na śmierć. Sprawa dała dramatopisarzowi asumpt do stworzenia niezwykle poruszającego portretu prostego, choć wrażliwego mężczyzny, który gnębiony przez otoczenie, doprowadza się do obłędu. W inscenizacji, którą w Teatrze Narodowym przygotował Piotr Cieplak, sztuka Büchnera zyskuje wymiar przypowieści o człowieku, który w szczególny sposób doświadcza na sobie zła i w jego osobie ujawnia się projekcja nieuchronnej katastrofy świata”.
„Przedstawienie Cieplaka jest bardzo ascetyczne w obrazie. Scenografię Andrzeja Witkowskiego tworzą ruchome, odrapane, metalowe ściany, symbolizujące podrzędność tego świata. Ale na pewno inscenizacja działa na uszy, ponieważ ważną rolę w dramaturgii odgrywa muzyka autorstwa Pawła Czepułkowskiego, Jakuba Gawlika, a wykorzystano również kompozycję Jana Duszyńskiego. Muzyka czy też czasami ścieżka dźwiękowa ma różnorodny charakter i na pewno jest walorem spektaklu” –  zauważa Wojciech Majcherek w portalu kultura.onet.pl. Czytaj więcej →

Piotr Cieplak nie należał nigdy do bezskutecznych teatralnie buntowników, nawet kiedy poszukuje nowych rozwiązań interpretacyjnych, w swoich dekonstrukcyjnych metodach, bo takimi też się posługuje, nie zubaża znaczeń i nie odwraca się plecami od dawnych prawideł czy sposobów myślenia, od tego, co odziedziczyliśmy, od mitów czy innych tonacji stylistycznych. Jego wszystkie spektakle urzekają dojrzałością, oryginalnością wyobraźni i podporządkowaną myśli emocjonalnością. Akt poznawczy jest dla niego najważniejszy, bo wynika z niekwestionowanej skłonności artystycznej, a nie z chęci totalnego odcięcia się od tego, co już było i stwarzania nie wiadomo po co czy za wszelką cenę czegoś, co będzie miało znamiona podyktowanej ekstrawagancją odrębności. Tak też jest z ostatnim spektaklem Piotra Cieplaka przygotowanym w Teatrze Narodowym Woyzeck, to obok Capri Lupy, jedno z najważniejszych – w moim mniemaniu – przedstawień obecnego sezonu teatralnego. Jest w nim coś niesłychanie mistyczno-metafizycznego  i poetyckiego, a jego obrazy, rozpięte między rozpasaną do granic patologii brutalnością a oniryzmem, wciąż stoją przed oczyma.

Na pierwszym planie: Cezary Kosiński (Woyzeck), Oskar Hamerski (Tamburmajor), na drugim planie: Anna Grycewicz (Kobieta). Fot. Krzysztof Bieliński

Warszawski spektakl, będący tragiczną przypowieścią o ludzkich instynktach i niemożności spełniania naszych pragnień, opowiadany poza sekwencją jarmarczną (świetnie ustawiona przez Leszka Bzdyla scena kręcącego się korowodu, która pokazuje ogłupiający triumf pędzącego świata) i koszarową bez zgiełku, stawia bardzo wiele ważnych i ciężkich pytań, szczególnie tych, dotyczących wartości, reguł i norm rządzących porządkiem naszego świata, naszej wiary i jej anihilacji, naszych dążeń do nieskazitelności, a także tych pojawiających na styku kultura – natura. To inscenizacja niezwykle mądra, z którą nawiązujemy kontakt i dialog, do tego charakteryzująca się wewnętrznym porządkiem i dyscypliną formalną, które wsysają widza w wielowymiarową oraz wieloznaczną rzeczywistość przedstawianą i nie pozwalają jej opuścić. Inkrustując tekst Büchnera prostą i symboliczną baśnią Andersena o ślimakach oraz zatrważającymi proroctwami Mariusza Benoita jako Dziada, reżyser nie rozsadza klasycznej osnowy dramatu, a czyni go jedynie jeszcze bardziej współczesnym. [...] Naprawdę warto zobaczyć ten spektakl, porywający jakąś trudną niekiedy do zwerbalizowania tajemnicą, choć na pewno do łatwych nie należy, zmierzyć się z jego apokaliptycznymi obrazami, by usłyszeć pośród nich nie tylko głos cierpiącego Woyzecka, ale może i odnaleźć swój własny czysty ton i weń też uwierzyć?” –  dzieli się swoimi uwagami Wiesław Kowalski w portalu Teatr dla Wszystkich. Czytaj więcej → 

Woyzeck Georga Büchnera, w reżyserii Piotra Cieplaka, jest niepokojącą baśnią, podwórkową, szemraną balladą o Apokalipsie, której wersety wyśpiewuje ukryty w głębi sceny Dziad (Mariusz Benoit), przy akompaniamencie akordeonu. To opowieść o końcu świata, zmierzchu wartości. Innego końca świata nie będzie – zdają się mówić twórcy spektaklu. To opowieść o wątpliwościach, o sytuacjach, w których pragniemy zbawienia, a nie umiemy się modlić. [...] Opowieść o zwyczajnym żołnierzu – fryzjerze, który jest trybikiem w wojskowej machinie, i na którym bezduszny Doktor (Paweł Paprocki) przeprowadza okrutne eksperymenty, patrząc na jego cierpienie i upadek okiem już nawet nie badacza – a cyborga i zbrodniarza w białych rękawiczkach – nie kojarzy się z dramatem romantycznym, a język płynący ze sceny jest jeszcze bardziej wulgarny niż w oryginale. Twórcy jednak wydają się być wierni duchowi tekstu Büchnera. Tekstu, który, przypomnijmy, nie został ukończony (jedynie przez edytorów), i w którym kolejność scen nie jest pewna. Nastrój zezwierzęcenia, polowania, upadku człowieczeństwa jest w tej historii tak dojmujący, że zestawiona z nią również mroczna, złowróżbna baśń Andersena o ślimakach odizolowanych od świata w łopianowej krainie, które marzą o końcu swego ślimaczego żywota na srebrnych półmiskach, opowiadana ciepłym, magicznym głosem przez Sławomirę Łozińską (Babcię), wydaje się niemal pogodna. To właśnie Babcia, przygarniająca w końcu dziecko Marii i Woyzecka, staje się ostatecznie narratorem obu dziwnych, wieloznacznych, niedopowiedzianych historii Szczęśliwej rodziny Andersena (co jest pomysłem twórców) i swoistej «kroniki kryminalnej» Büchnera, z małego, pruskiego miasteczka.

Scena zbiorowa, po lewej Grzegorz Kwiecień (Kaznodzieja). Fot. Krzysztof BielińskiNiezmiernie ważna, jak zwykle w przedstawieniach Cieplaka (np. Nieskończonej historii), jest tu warstwa muzyczna, dźwiękowa – ta polifonia, która jest wielkim atutem spektaklu. Sceny zbiorowe to niemal zawsze sceny z chórem – żołnierze śpiewają myśliwskie i koszarowe pieśni przechodzące w zwierzęce odgłosy (w pewnym momencie nad głowami żołnierzy pojawiają się świecące poroża), a szalona, rozśpiewana i roztańczona cyrkowa trupa – tu jakby rodem z upadającego rzymskiego imperium – zwiastuje zmierzch sztuki. Ponadto Maria śpiewa smutne quasi kołysanki swemu nieślubnemu dziecku, w których jest silny dysonans między tekstem (np. Żołnierze to chłopcy na schwał), a molową melodią. Żołnierze ćwiczą, demonstrując swoją męskość, siłę i sprawność” – pisze Zuzanna Liszewska-Soloch w portalu Teatrologia.info. Czytaj więcej →   

Woyzeck w Teatrze Narodowym to spektakl niełatwy, niejednoznaczny, wymagający refleksji. Bardziej zadaje pytania o kondycję współczesnego człowieka, niż daje gotową odpowiedź. Każda inscenizacja Woyzecka stawia przed reżyserami szczególne wymagania, ale też daje im szczególną szansę wypowiedzi. Georg Büchner bowiem nie tylko nie ukończył dzieła, ale nawet nie ponumerował kart rękopisu. Teatr Narodowy ma wyjątkowe zasługi w propagowaniu twórczości tego artysty. Wystarczy wymienić inscenizację Lenza i Śmierci Dantona zrealizowane przez Barbarę Wysocką czy Leonca i Leny Barbary Sierosławskiej. Powierzenie reżyserii Woyzecka Piotrowi Cieplakowi pozwoliło mieć nadzieję, że powstanie rodzaj współczesnego moralitetu. Tak rzeczywiście się stało. [...] W zachowanych fragmentach rękopisu George Büchner wprowadził też postać babci, cytującej fragmenty bajki. Piotr Cieplak, korzystając z tego pomysłu, zastępuje tamte strzępki mało znaną baśnią Jana Christiana Andersena. Baśń Szczęśliwa rodzina w znakomitej interpretacji Sławomiry Łozińskiej nadaje przedstawieniu wymiar metafizyczny. A spektakl wprowadza na wyżyny poezji” – ocenia Jan Bończa-Szabłowski w „Rzeczpospolitej” (recenzja także w portalu e-teatr). Czytaj więcej →  

„Inscenizacja Woyzecka Georga Büchnera w warszawskim Teatrze Narodowym to dla mnie jedno z najbardziej kontrowersyjnych, ale i mobilizujących do myślenia przedstawień ostatniego czasu. Przy czym kontrowersja powstaje w dużej mierze w mojej własnej głowie.
Zacznę od tego, że to świetna teatralna robota potwierdzająca dużą wyobraźnię reżysera Piotra Cieplaka i profesjonalizm zespołu, który to przedstawienie przyrządził. [...] Niezwykły jest sam dramaturgiczny pomysł Büchnera, pozbawiony romantycznego patosu, dziwnie nowoczesny, miejscami pasujący bardziej do kolejnych epok literackich. Tytułowy Woyzeck, golący swojego Kapitana ordynans, więc żołnierz, to ktoś udręczony, pogardzany, może nawet lekko upośledzony. I to kogoś takiego wybrał młody poeta na bohatera dramatu na miarę szekspirowską. Dramatu, któremu Cieplak nadał postać katastroficznej wizji. Dziejącej się na tle ascetycznej, niezwykle sugestywnej dekoracji Andrzeja Witkowskiego. I przetykanej gęstym, wielorakim komentarzem muzycznym, łącznie z piękną symfonią Jana Duszyńskiego. Wizji, w ramach której patos ewangelicznej Apokalipsy recytowanej przez Mariusza Benoit do świetnego akompaniamentu Jakuba Gawlika zderza się z pogodnym okrucieństwem fragmentów tekstu Jana Christiana Andersena o rodzinie ślimaków”.
„...sami autorzy inscenizacji, reżyser i dyrektor Narodowego Jan Englert przekonywali po premierze, że zaletą tego przedstawienia jest brak prostego, publicystycznego morału. Cieplak porównywał Woyzecka do wiersza, którego nie da się wprost wytłumaczyć, bo trzeba go czuć. I przyznam, że ja sam sporo poezji w tym przedstawieniu znalazłem. Ona była w muzyce, w choreografii, w komponowaniu scen zbiorowych, ale i w niektórych dialogach. Przede wszystkim w swoistej czułości, jaką dedykuje się zarówno Marii z jej nieślubnym dzieckiem, jak i głównemu bohaterowi. Ona jest w klimacie okrutnej przypowieści, wręcz bajki, która wyziera nie tylko z historyjki o ślimakach, ale choćby z biblijnych recytacji Dziada – Mariusza Benoit” – dzieli się swoimi odczuciami Piotr Zaremba w Polska Times online. Czytaj więcej → 

„Piotr Cieplak opracował nieuporządkowany tekst i wyreżyserował nieukończony dramat Georga Büchnera, oparty na autentycznych wydarzeniach, w imponująco otwartej, spójnej intelektualnie, plastycznie, dramaturgicznie formie. Uczynił z Woyzecka bohatera uniwersalnego. Człowieka o niskim statusie społecznym, poddanego presji świata, ludzkiej przemocy, której nie jest w stanie się przeciwstawić. I nie zna sposobu, by siebie, sobie podobnych ocalić. […] Ten spektakl jest przestrogą przed szaleństwem galopującego świata, który instrumentalnie wykorzystuje, bezpardonowo niszczy samotną, słabą, nie mogącą zignorować niesprawiedliwości jednostkę. Jest powściągliwą emocjonalnie przypowieścią o przyczynach nadciągającej katastrofy w rzeczywistości zdehumanizowanej, wrogiej, złej. Jest o triumfie systemu, manipulacji jednej słusznej racji. Miłości gwałconej, wolności bez wartości, sytuacji bez wyjścia” – pisze Ewa Bąk na blogu Okiem Widza. Czytaj więcej → 

„To z całą pewnością precyzyjna reżyserska robota. Określa ją ściśle wymierzony rytm i mocne kompozycyjne fundamenty. [...] Trzeba równocześnie podkreślić, że mimo splątanego początku jest światło na horyzoncie dzięki scenografii autorstwa Andrzeja Witkowskiego. Trzyma ona w garści styl, stylizację, gęste kolorystyczne odcienie oraz mocne strukturalne zbliżenia. Złoto, brąz, szeroka gama szarości, zieleni, czerni, błysk bieli, rozedrgana czerwień… Wśród tylu wysmakowanych barw precyzyjnie sytuuje się kostium. Obecny na rozdrożu nędzy, ulicznego szaleństwa, militarnych asocjacji. […] Choreografia Leszka Bzdyla nigdy nie jest letnia. Cechuje ją wewnętrzny żar oraz daleki lot. I właśnie taką temperaturę artysta osiągnął w finałowych kadrach. Skondensowana ekspresja wybrzmiewa też na szlaku militarnej narracji. Rytm trzyma w klinczu musztrę . Widzimy, jak zamiera każdy ludzki odruch. To szczegółowo zrealizowany projekt. […] Inscenizacja Piotra Cieplaka ma dużo różnych odcieni. Silny aktorski kręgosłup. Wspaniale balansująca wokół symbolu scenografia. Daleki choreograficzny widnokrąg. Muzyka Pawła Czepułkowskiego, która wypełnia pogranicze słowa” – recenzuje Jagoda Opalińska w portalu Pisarze.pl. Czytaj więcej →

„Scena halucynacji była tak nieprawdopodobna, że nie mam pewności, czy doktor aby na pewno niczego więcej nie dodawał do stricte strączkowej diety Woyzecka... Czy naprawdę groch – pośrednio a może bezpośrednio – doprowadził naszego bohatera do zabójstwa Marii? A jej wiarołomstwo – można wybaczyć czy nie? A od przeznaczenia można uciec czy też – nic się nie da zrobić i należy mu się podporządkować? [...] Choć to piękny i wspaniale zagrany spektakl – uprzedzam, że nie dla każdego. Jeśli bowiem nie ma w waszym życiu miejsca na choćby gram pewnej takiej melancholii, jeśli wyrośliście już z baśni albo nigdy nie były wam potrzebne, nie macie radości w stąpaniu między jawą a snem, darujcie sobie, nie tu i nie to. O czym jest zatem to przedstawienie? Zwracam uwagę na rozpoczynającą przedstawienie kluczową scenę – mamy oto próbę czytaną, czy też próbę mikrofonu, z efektów której reżyser nie jest zadowolony, więc aktorzy ją poprawiają. Ta scena jakoś ucieka, bo i grana jest przy zapalonych jeszcze na widowni światłach i robi wrażenie jakiejś wprawki, tymczasem, gdy sobie przypomniałem o niej już po kurtynie, po oklaskach, ten oniryczny świat zdumiewająco matematycznie mi się uporządkował” – pisze Rafał Turowski na swoim blogu rafalturow.ski. Czytaj więcej →     

„Świetnie udało się stworzyć na scenie duszny i przytłaczający kosmos prowincjonalnego garnizonu, z jego rytuałami, rutynami i układem zależności. A nawet ze świętem i ekscesem w postaci kuriozalnego występu objazdowego cyrku. Ten specyficzny świat staje się znakomitym laboratorium badania samopowielającej się systemowej przemocy: musztry, polowania, uprzedmiotawiania kobiet, katowania zwierząt. To przemoc, przyczyna zbrodni, staje się głównym tematem spektaklu” – zauważa Przemek Gulda na instagramowym profilu guldapoleca. Czytaj więcej → 

„I wydaje się też, że Cieplak należy do kurczącej się grupy reżyserów, dla których najgorsze, co można zrobić w przestrzeni teatru, to tracić czas na doraźne błahostki i rozmieniać narrację na publicystyczne wykrzykniki. A Woyzeck to również szczęśliwie jego powrót do metafizyki i tematów egzystencjalnych [...]. Wszystko, co w tekście niemieckiego pisarza okrutne, w spektaklu Cieplaka uległo spiętrzeniu, dlatego niełatwo mówić o nadziei czy jaśniejszym punkcie odniesienia. Ludzie są tu karykaturami samych siebie albo kumulują w sobie najgorsze cechy, którymi na co dzień moglibyśmy obdarzyć wielu drani i hochsztaplerów” – stwierdza Przemysław Skrzydelski w kwartalniku Fronda LUX (recenzja także dostępna w portalu e-teatr). Czytaj więcej →

„Muzyka Jana Duszyńskiego to osobny byt. Nie próbuje ilustrować obrazów, ale stanowi niepokojący, dotkliwy komentarz, będący także samodzielną całością, niezależną od warstwy wizualnej. Wykorzystane w spektaklu nagrane fragmenty Pierwszej Symfonii w wykonaniu Sinfonii Varsovii pod dyrekcją Szymona Bywalca budują atmosferę świata, od którego wieje chłodem, obcego, wrogiego, nienawistnego” – pisze Malwina Głowacka w portalu Teatralny.pl. Czytaj więcej → 

Jedną z najpiękniejszych scen spektaklu jest moment, kiedy Woyzeck zanurza się w świat jarmarcznego przedstawienia, mimo że ten w okrutny sposób wyśmiewa się z ludzi takich jak on. Woyzeck jednak tego nie widzi. Cieplak bowiem to swojemu bohaterowi jeszcze utrudnia, w przedziwny sposób łącząc postaci z Büchnerowskiego jarmarku z bohaterami dziecięcego świata pokolenia Cezarego Kosińskiego, a więc też sporej części widzów. Kluczem byłby tu wielki Żółty Ptak z Ulicy Sezamkowej (u Büchnera – kanarek). Woyzeck jest zachwycony, Kosiński jedyny raz w spektaklu nie kontroluje emocji swojej postaci, widzimy go w stanie naturalnego szczęścia. Jego postać myśli pewnie, że w świecie dziecięcych bohaterów może czuć się bezpiecznie, że oni jedyni traktują go fair… Nic bardziej mylnego […]. To wstrząsająca scena, gdyż widzimy w niej bez obsłonek, jak jesteśmy traktowani, jak podaje się nam truciznę owiniętą w śliczne opakowanie niczym cukierek, jak od dziecka uczy się nas pogardy i nienawiści, przyzwala na podłość wobec innego człowieka. [...]. Jest to ten rodzaj przedstawienia teatralnego, przy okazji którego w pełni zasłużone pochwały dla twórców powinny ustąpić rozmowie o ważnych i poruszających treściach. Cieplak, Witkowski, Bzdyl, Duszyński, Czepułkowski, Gawlik stworzyli spektakl znakomity” recenzuje Tomasz Domagała na blogu DomagałaSięKultury. Czytaj więcej → 

„Miejscem akcji jest tu minimalistyczna przestrzeń złożona przez Andrzeja Witkowskiego z przesuwanych zastawek, wyłożonych brudnymi, potłuczonymi lustrami. Rozparty na starym fryzjerskim fotelu Kapitan Jerzego Radziwiłowicza będzie owładniętym demencją starcem, który z trudem wymawia trudniejsze wyrazy, ale bez oporu posłuży się strzelbą, celując w ptaki tak, by odgłos strzału nie pozwalał nikomu zapomnieć o jego władzy. […] Kolejne obrazy – sekwencje układają się w ponurą wizję niszczonych przyrody i człowieka. Ale jest w tym świecie także nadzieja, morderca staje się tu ofiarą, a naładowani siłą i testosteronem władcy pozostają odrażającymi monstrami. Ta poruszająca wizja świata nie jest pozbawiona poezji, bo jest tu i prawdziwa miłość, i czułość, i skrucha. Dopełnia ją muzyka podkreślająca zróżnicowane emocje: myśliwskie i żołnierskie piosenki oraz koszarowy język równoważą tony symfonii Jana Duszyńskiego, a patos ewangelicznej Apokalipsy recytowanej przez Mariusza Benoit do akompaniamentu Jakuba Gawlika zderza się z liryczną kołysanką śpiewaną przez Marię synkowi” – opisuje Elżbieta Baniewicz w Twórczości. Czytaj więcej →

Cieplak po raz kolejny zaprasza nas do brutalnego świata, który sypie się i cierpi na melancholię. Tę katastrofę ubiera w baśń, opowieść będącą przestrogą przed zbyt szybko pędzącą przyszłością. Nie ogranicza się w tej wyobraźni razem z Andrzejem Witkowskim, autorem scenografii. Dostajemy tu chociażby scenę karnawału, rewii pełnej dziwolągów, postaci wyciągniętych rodem z filmów Federico Felliniego. Zresztą nie bez powodu przywołuje włoskiego mistrza kina, mawiał on bowiem, że sny i nasza wyobraźnia są jedną rzeczywistością. I wydaje się, że teatr Cieplaka śmiało można podpisać pod tą dewizą. W doskonałym Woyzecku buduje wiele perspektyw, puszczając do widza feerię metafor czy symboli. Do Büchnera dołącza chociażby przypowieść o ślimakach żyjących w łopianowym lesie zaczerpniętą z Andersena czy fragmenty Apokalipsy św. Jana. Nie jest to teatr, który da się ułożyć od razu, to propozycja, która wymaga od widza nieustającego myślenia. Prowokuje naszą to coraz bardziej ograniczoną wyobraźnię. I chwała za to Cieplakowi, który przywraca tym spektaklem wiarę w teatr zbudowany na tekście, wyobraźni i zespole. Jak pokazuje historia Woyzecka w tym świecie, który znamy to rzadkość. Jeden z najważniejszych spektakli Teatru Narodowego w ostatnich latach” – stwierdza Jacek Górecki w swoim dzienniku na Instagramie. Czytaj więcej →  

„Dziś gdy świat, głównie polityczny, przyspieszył i się spolaryzował Piotr Cieplak odchodzi od diagnozy społecznej na rzecz historii ludzkiej. Staje się samotnikiem, który ukazuje zagubienie jednostki w świecie blichtru i niejasnej walki dla samego siebie. Doceniam spektakl w Narodowym jako próbę ukazania człowieczeństwa” – pisze Benjamin Paschalski na swoim blogu Kulturalny Cham. Czytaj więcej →

„W przekładzie Jerzego Lieberta nieukończony dramat Büchnera urywa się na odkryciu przez miejscowych mężczyzn zwłok Marii: «Słyszysz? […] Stękło — jakby człowiek umierał. […] To woda w stawie. Woda woła. Już dawno nikt nie utopił się». Cieplak rozpoczyna swój spektakl od tej właśnie sceny, czyniąc z niej rodzaj prologu. Po próbie mikrofonu ubrani w prywatne stroje aktorzy Teatru Narodowego dwukrotnie nagrywają na taśmę dźwiękową dialog mężczyzn nad stawem. Widzowie usłyszą go ponownie – już z offu – w zakończeniu przedstawienia: po zabójstwie dokonanym przez głównego bohatera. Zamknięta tą klamrą kompozycja sprawia, że mamy do czynienia nie tyle z retrospektywą, ile z zapętlającą się historią. Po prologu następują luźno powiązane sceny-obrazy z Büchnerowskiego tekstu tworzące u Cieplaka spójne, głębokie studium psychologiczne tytułowego bohatera. […] W Woyzecku Teatru Narodowego znakomicie wykorzystane zostały niuanse gry aktorskiej; ważne dla przedstawienia są też idealne wyczucie rytmu scen i sposób budowania napięcia przez reżysera” – czytamy w recenzji Katarzyny Lemańskiej zamieszczonej na stronie AICT Polska. Czytaj więcej →

O kreacjach aktorskich: 

„Szalenie ciekawie poprowadził Cieplak w tej «balladzie tragicznej» swoich aktorów. Zuzanna Saporznikow jako Maria jest dziewczyną raczej zamkniętą w sobie i tak też przeżywa swoje rozżalenie wobec koszmarnego życia, bardzo łatwo odnaleźć w jej zachowaniu tlącą się gdzieś w sercu tkliwość, która jest przepełniona  liryzmem, melancholią, delikatnością i młodzieńczą zmysłowością. Jeśli jest w niej jakaś determinacja, to całkowicie pozbawiona drapieżności. Równie ciekawie wybrzmiewa tytułowa postać w interpretacji Cezarego Kosińskiego [...]. To bohater jakby porażony bezsilnością, ekspresyjnie zdegradowany, bez wewnętrznego żaru, w swej nieśpieszności całkowicie zagubiony i przytłoczony rzeczywistością, która jest mu zupełnie obca, ale na pewno nie naiwny, pozbawiony też znamion obłąkania (piękna scena z jego przyjacielem Andrzejem wyraźnie to pokazuje – bardzo dobra, przejmująca naturalnością, rola Bartłomieja Bobrowskiego), a jedynym czynem, jaki podejmie w finale wobec potwornej, głupiej, ociemniałej i głuchej rzeczywistości, będzie zabójstwo jego ukochanej – powtórzone kilkakrotnie delikatne zwarcie dwóch ciał staje się przejmującym aktem nie zemsty za niewierność ukochanej, ale swoistej obrony wobec bezgranicznej utraty poczucia jakiegokolwiek sensu otaczającego świata, niemożności znalezienia w nim nie tylko azylu, ale logicznego porządku i właściwej hierarchii wartości. Nie mniej wyrazistych bohaterów, a przy tym jakże groźnych, tworzą ci, którzy nim poniewierają – Oskar Hamerski jako Tamburmajor jest zdolny do największego upokorzenia człowieka, byle go zniszczyć i sobie podporządkować, Jerzy Radziwiłowicz (u Bradeckiego w Starym Teatrze w 1986 roku grał Doktora) jako Kapitan mistrzowsko wygrywa znikomość swojej zacności i dojrzałości, a także artykulacyjną niemoc, która się wkrada podczas spotkań z Woyzeckiem; wreszcie Paweł Paprocki jako okrutny Doktor, czyli ten, dla którego człowiek jest tylko zbiorem organów, a nie indywidualnym osobowościowo bytem, myślącym i świadomym, dla niego takie atrybuty człowieczeństwa jak dobro, litość, miłosierdzie czy empatia po prostu nie istnieją” (Wiesław Kowalski, Teatr dla Wszystkich). Czytaj więcej →  

Na pierwszym planie: Cezary Kosiński (Woyzeck), Zuzanna Saporznikow (Maria), na drugim planie: Robert Jarociński (Zygmunt Żółty Ptak), Bartłomiej Bobrowski, Grzegorz Kwiecień (Koń), Ewa Konstancja Bułhak (Kobieta z Brodą). Fot. Krzysztof Bieliński„Główny bohater grany przez Cezarego Kosińskiego jest właśnie takim «najmniejszym człowiekiem», bezbronnym i nadwrażliwym – kimś, kogo można by nazwać «prostaczkiem bożym». Jego prostolinijność, otwartość i szczerość stoi w zdecydowanej sprzeczności z regułami, które rządzą światem. Także tym współczesnym, ponownie zmilitaryzowanym. Oto każdy mężczyzna musi codziennie zdawać egzamin ze swej męskości, uczestnicząc w musztrach prowadzonych pod okiem bezwzględnego Tamburmajora (Oskar Hamerski). W takim bezrefleksyjnym świecie nie ma miejsca dla Boga, nie ma czasu na wiarę – jest tylko czas na puste rytuały” (Jan Bończa-Szabłowski, „Rzeczpospolita” /recenzja także w portalu e-teatr).  Czytaj więcej →    

„Możliwe, że zbyt jednostajna koncepcja postaci Woyzecka, bardziej przedmiotu niż podmiotu, nieco osłabiła siłę perswazyjną samego Cezarego Kosińskiego. Ale jest to aktor, który umie wzruszyć samym tylko zgarbieniem pleców czy grymasem ust. Który gra pięknie swoją obecnością. Ten spektakl miał trzy wielkie role. Demenciejący Kapitan w wykonaniu Jerzego Radziwiłowicza staje się wieszczem jakiejś strasznej prawdy o świecie. Apostołem pogubionego, ale też chwilami wciąż krzepkiego i brutalnego pesymizmu wobec ludzkiej natury. Doktor Pawła Paprockiego to znowu ktoś więcej niż szurnięty, a zarazem cieszący się społecznym respektem, władczy manipulator. To chwilami niemal diabeł. Wreszcie Benoit – tu trudno mówić o komplikacjach w konstruowaniu postaci. Jest za to groza zawarta w głosie, w mowie ciała, w mimice. Zabierałbym adeptów sztuki aktorskiej aby się od nich uczyli, choć pewnych rzeczy nauczyć nie sposób. Starzy mistrzowie są wybrańcami Boga. 
Dobrą decyzją było powierzenie roli Marii młodziutkiej Zuzannie Saporznikow, studentce V roku Akademii Teatralnej. W pełni dźwiga ona rolę trudną, bo zachęcającą do skręcenia w melodramatyczną manierę. Unika tego, jest taka jak być powinna. Także Tamburmajor Oskara Hamerskiego, okrutny paw chełpiący się własną brodą, wtedy jeszcze noszoną w wojsku, jest dokładnie taki jak trzeba.  Zespołowość święci tu triumfy. Małe rólki stają się perełkami. Tak jest choćby z Babą z Brodą w scenie cyrkowej w przebojowym wykonaniu Ewy Konstancji Bułhak. Robertowi Jarocińskiemu zaś wystarczy sam głos, żeby uczynić popis z epizodu Żółtego Ptaka Zygmunta, jest bowiem opakowany w przebranie. Będę pamiętał Kamila Mrożka jako groteskowego Człowieka z Mandżurii i jako sprzedawcę broni, Bartłomieja Bobrowskiego jako zgaszonego, a potem przerażonego Andrzeja, jedynego kolegę Woyzecka. Błyska też Grzegorz Kwiecień w roli ekspansywnego, biologicznego zapiewajły w scenie myśliwskiej. Jeszcze jednego nazwiska pominąć się nie da. Sławomira Łozińska opowiada bajkę o ślimakach mając do dyspozycji jedynie własny głos i kawałek sceny. Jest wzruszająca” (Piotr Zaremba, Polska Times online). Czytaj więcej →    

Woyzeck w wykonaniu Cezarego Kosińskiego nie pasuje do przepełnionego testosteronem otoczenia, jest osamotniony, nikt nie rozumie jego niepokojów i katastroficznych wizji – nawet jego przyjaciel i powiernik Andrzej (Bartłomiej Bobrowski). Franek, jak nazywa go Maria, jest szarym człowiekiem, kozłem ofiarnym, nad którym znęca się Doktor, Tamburmajor (Oskar Hamerski), i cierpiący na apopleksję kapitan (Jerzy Radziwiłowicz). Woyzeck «za dużo myśli», ratuje kota, rzuconego z wysokości przez Doktora, wciąż «bębnią na apel», a on widzi «dym od ziemi jakoby z pieca». Kapitan, siedząc na wózku inwalidzkim, przypominającym również fotel fryzjerski lub dentystyczny, w półśnie, chorobie, niemocy, z trudnościami z mówieniem, strzela do ptaków w pauzach swoich monologów o moralności. [...] Franciszek Woyzeck na wszystko odpowiada ze spokojem: «Tak jest, panie kapitanie». Wbrew temu, co o nim mówią, nie sprawia wrażenia, że spieszy się gdziekolwiek. Jest w nim pozorny spokój. Jednak mimo intuicji, co jest naprawdę dobre, a co złe, której brakuje innym postaciom, wypowiadającym się o moralności czy człowieczeństwie, mimo ogromnej wrażliwości, Woyzeck wydaje się wewnątrz wypalony, martwy.  
Mógłby być nie tylko żołnierzem, ale także aktorem czy urzędnikiem, przynoszącym do domu skrupulatnie każdy grosz, dopóki nie porwie go prawdziwy gniew, zazdrość, a dotychczasowe życie stanie się nie do zniesienia. Ludzie, którzy go otaczają, są uzależnieni od zabijania i przemocy. Woyzeck – ewangeliczny grzesznik, «dobry człowiek», ale także pogardzany, wyszydzany, wyobcowany, manipulowany – zaraża się złem. Jednocześnie symbolika militarna i myśliwska – wojskowe buciory, broń, nóż, poroża – odgrywają w spektaklu, będącym ostrzeżeniem przed tym, dokąd zmierza ludzkość uważająca się za Boga – istotną rolę. [...] Maria w wykonaniu Zuzanny Saporznikow ma w sobie wiele niewinności, choć fascynuje ją zło i prymitywna siła reprezentowana przez Tamburmajora. To ona jest bohaterką tragiczną, to ona jest kobietą z Ewangelii, w którą za chwilę będą rzucać kamieniami. Choć jej zdrada Woyzecka z Tamburmajorem bardziej przypomina gwałt, a Maria ma wyrzuty sumienia, to jednak w jej uszach błyszczą przecież złote kolczyki (prezent od Tamburmajora), a włosy (tak ważne w dramacie) – rozpuściła prowokacyjne. Próbuje się modlić. Niemal nie rozstaje się z wózkiem, w którym usypia dziecko. Idzie z Woyzeckiem w odludne miejsce, gdzie czeka ją śmierć z rąk ukochanego (Zuzanna Liszewska-Soloch, Teatrologia.info). Czytaj więcej →  

„Woyzeck Cezarego Kosińskiego, manipulowany przez Kapitana i Doktora, stopniowo traci poczucie rzeczywistości. W roli Kosińskiego jest zagubienie, bezradność, świadomość coraz większej samotności i pogłębiającej się dezintegracji z rzeczywistością. Woyzeck przestaje rozumieć ludzi i świat. Tamburmajor (Oskar Hamerski) to jego przeciwieństwo – silny, męski, choć prostacki i bezrefleksyjny. […] Wstydliwe rezultaty działalności człowieka wyłaniają się także z włączonych do przedstawienia fragmentów opowiadania Andersena Szczęśliwa rodzina. Sławomira Łozińska jako Babcia genialnie je recytuje. Zawarty w nich obraz, komplementarny wobec historii Woyzecka, nabiera cech baśni dla dorosłych, z której płynie przygnębiający morał. [...] Zuzanna Szaporznikow tworzy bardzo ciekawą postać kobiety pociągającej, ale słabej, która na jakiś czas znajduje oparcie w Woyzecku, choć w istocie tęskni za lepszym życiem i innym mężczyzną. W scenie zabójstwa opada w ramiona Woyzecka jak bezwolna, szmaciana lalka (Malwina Głowacka, portal Tetralny.pl). Czytaj więcej → 

„Woyzeck (Cezary Kosiński) jest kimś więcej niż ofiarą, podlega innym prawom. To, co mówi, zdaje się niedopasowane do otoczenia i od razu trafia w nicość. I myślę sobie, że Kosiński to aktor naprawdę wybitny, skoro potrafi świadomie spowodować, iż wypowiedziane słowa tracą swą moc; jakby w poczuciu, że są nie na miejscu, nakazywał im zwinąć się w kłębek. Woyzeck zostaje pozbawiony godności, pozostali zaś narzucają ontologiczne reguły. Doktor (znakomity Paweł Paprocki) – to ni mniej, ni więcej faszysta, który eksperymentuje na ludziach po to, by przejąć władzę nad nimi, a przede wszystkim nad całą naturą. […] Kapitan z kolei (Jerzy Radziwiłowicz) ze swoją chorobą języka wygląda jak ktoś, kto uosabia zagładę, która przeszła przez świat, pozostawiając chaos i wynaturzenie. I jedynie czeka na koniec, bredząc coś o sensie moralności, opartej na nakazach i normach («Moralność jest wtedy, jak się jest moralnym»), w istocie jednak tak jak Doktor znęca się nad Woyzeckiem, upatrując w nim okaz niższego gatunku. Ekscytuje mnie zresztą ta przewrotność, bo gdy Kapitan ledwie składa frazy, to właśnie jego słowa zaczynają kreować rzeczywistość: wykoślawioną, zbrukaną i niedorzeczną” (Przemysław Skrzydelski, Fronda LUX). Czytaj więcej →

„To przedstawienie skrojone na jednego aktora, tytułowego bohatera – Cezarego Kosińskiego. Występujący gościnnie na narodowej scenie cały faktycznie jest Woyzeckiem. Unikane spojrzenia, zagubienie, brak komunikacji z innymi, tępy wzrok oraz  niepewność osadzenia w otaczającym świecie definiuje jego sceniczne życie. Kosiński w tej roli jest zjawiskowy. Bowiem jego postać niby niepewna i marginalna społecznie jest demoniczna i zniewalająca. Prosta konstrukcja charakteru opanowuje całe spektrum artystyczne przedstawienia. Sceny z aktorem to najjaśniejsze punkty. [...] Szczególne miejsce należy się Sławomirze Łozińskiej, która jako Babcia opowiada bajkę o ślimaczej rodzinie, autorstwa Hansa Christiana Andersena, korespondującej ze światem Buchnerowskiej opowieści. Choć przywodzi ona na myśl audiobooka to ma w sobie dużo sentymentu i tragizmu. To ciekawy element dopełniający akcję dramatu” (Benjamin Paschalski, blog Kulturalny Cham). Czytaj więcej → 

„Reżyser zdecydował się dodać do tekstu Büchnera fragmenty opowiadania Hansa Christiana Andersena pt. Szczęśliwa rodzina. Prezentuje je Babcia (Sławomira Łozińska). To najlepsze chwile inscenizacji, kiedy Sławomira Łozińska pojawia się na scenie i doskonale, poprzez słowo, buduje tempo spektaklu, opowiadając widzom, jak swoim wnukom, bajkę o rodzinie ślimaków. Dobrotliwym tonem głosu snuje de facto opowieść o pełzającej zagładzie, której ofiarą są zwykli, szarzy ludzie, przyrównani do ślimaków. Wierzą oni niezachwianie w mit, że władza uchroni ich przed zniszczeniem. W tej opowieści pełzająca zagłada zostawia ślad, jak ślimak” (Bartosz Rosenberg, blog StanSubiektywny). Czytaj więcej → 

„Kilkakrotnie powtarza się też sekwencja, w której ubrany w szlafrok Radziwiłowicz nieśpiesznie przechodzi z głębi na przód sceny, zdejmuje nocne pantofle i siada na obrotowym krześle fryzjerskim (to nawiązanie do obrazu z dramatu, w którym Franek strzyże dowódcę). Momenty te są popisem świetnej gry aktorskiej: Radziwiłowicz wciela się w rolę apoplektyka, który powoli traci siły witalne i ma coraz poważniejsze problemy z wysławianiem się. Nie przeszkadza mu to jednak bawić się kosztem podwładnego. […] Mimo że Cieplak konfrontuje widza z uniwersalną diagnozą społeczną nieodnoszącą się do konkretnego miejsca i czasu, spektakl nie pozostawia obojętnym. Dzieje się tak za sprawą aktorstwa Kosińskiego – wykreowany przez niego Woyzeck jest jak lustro odbijające nasze codzienne frustracje, bezsilność, poczucie zagubienia i osamotnienia, narastający gniew, wreszcie agresję skierowaną wobec innych i samych siebie. W interpretacji Kosińskiego Woyzeck zyskuje przejmującą głębię, eksponującą wieloznaczność tej postaci: za sprawą społeczności, w której żyje, budzi się w nim i narasta napięcie pogłębiające ból egzystencjalny. We wzroku aktora dostrzec można smutek, apatię, samotność i bezradność. Czasem błyska w nim też nadzieja i determinacja podyktowana uczuciem do Marii” (Katarzyna, Lemańska, portal AICT Polska). Czytaj więcej →

„Szczególną moc niesie głos Dziada. Mariusz Benoit po raz kolejny dociera w głąb metafory. A tym szlakiem chodzą mistrzowie. Dzięki temu adaptatorskie tropy w tekście teatru stały się autentycznym memento. Żadnej sztukaterii. Wibrujący psalmiczny ton na linii monologu z widzem. Krótko mówiąc: arcydzieło. Do trybu rozmowy i ballady pięknie odwołuje się tytułowa rola. Woyzeck Cezarego Kosińskiego znakomicie łączy ostry realistyczny kontur z poetyckim niedopowiedzeniem. Warsztatowy fundament wspiera mocne kadry w obszarze kontrolowanej gestyki. Natomiast rys zdegradowanego człowieczeństwa odbija się w poruszającym choreograficznym zbliżeniu. Ten rodzaj ekspresji kształtuje również wizerunek Marii. Pierwsza duża rola Zuzanny Saporznikow – tegorocznej absolwentki warszawskiej Akademii Teatralnej. Bardzo dobrze rokujący debiut. Sceniczna uroda w przymierzu z aktorską wyobraźnią, świadomością dialogu. Cienia emfazy i pustosłowia. Maria skacząc w emocjonalną otchłań, jest i żywiołowa, i bezradna. Celnie uchwycony przez aktorkę dualizm ucisza warstwę jednoznacznych brutalnych skojarzeń. […] Świetna gra zespołowa. Począwszy od stylowo pokonującej adaptacyjne zakręty Sławomiry Łozińskiej – Babcia, po ostry kontur Tamburmajora – Oskar Hamerski. A więc mocny artystyczny wielogłos i dwie role, które powinny się odnaleźć w bezpośredniej interakcji z głównym bohaterem: Kapitan Jerzego Radziwiłowicza i Doktor Pawła Paprockiego” (Jagoda Opalińska, Pisarze.pl). Czytaj więcej →

Saporznikow, Łozińska, Benoit, Radziwiłłowicz, Paprocki, Hamerski, Bobrowski, Bułhak, Grycewicz, Ilgner, Jarociński, Kwiatkowska – Zduń, Kwiecień, Mrożek, Paszkiewicz zagrali świetnie. Warto może tylko specjalnie pogratulować Cezaremu Kosińskiemu, że wreszcie otrzymał propozycję na miarę swego talentu i skrzętnie z niej skorzystał, tworząc jedną z najlepszych męskich ról sezonu. Długo nie zapomnę jego skupionej, ogołoconej z emocji twarzy, skontrastowanej z radością dziecka w scenie jarmarku, czy drżenia jego głosu oraz przerażenia w oczach w finale z nożem” (Tomasz Domagała, blog DomagałaSięKultury). Czytaj więcej →

Na zdjęciach Woyzeck Georga Büchnera w reżyserii Piotra Cieplaka. Fot. Krzysztof Bieliński
od góry:
1. Na pierwszym planie: Zuzanna Saporznikow (Maria), Cezary Kosiński (Woyzeck), na drugim planie: Ewa Konstancja Bułhak (Kobieta), Joanna Kwiatkowska-Zduń (Małgorzata), Kinga Ilgner (Kobieta), Anna Grycewicz (Kobieta)
2. Na pierwszym planie: Cezary Kosiński (Woyzeck), Oskar Hamerski (Tamburmajor), na drugim planie: Anna Grycewicz (Kobieta)
3. Scena zbiorowa, po lewej Grzegorz Kwiecień (Kaznodzieja)
4. Na pierwszym planie: Cezary Kosiński (Woyzeck), Zuzanna Saporznikow (Maria), na drugim planie: Robert Jarociński (Zygmunt Żółty Ptak), Bartłomiej Bobrowski, Grzegorz Kwiecień (Koń), Ewa Konstancja Bułhak (Kobieta z Brodą).

  • Repertuar wrzesień – grudzień 2022

    Przygotowaliśmy plan do końca roku z trzema premierami – zapraszamy na DekalogKsięgi Jakubowe oraz Mizantropa! Od września do grudnia w repertuarze aż dwadzieścia sześć tytułów!

  • Oferty promocyjne

    Comiesięczne programy TEATR DLA SENIORÓW, TEATR DLA STUDENTÓW (obecnie w ofercie propozycje od września do grudnia) oraz inne aktualne promocje. Zapraszamy!


  • Vouchery do Teatru Narodowego

    Długoterminowe vouchery do Teatru Narodowego to doskonały podarunek. Są dostępne online oraz w kasach Teatru. 

  • W próbach: DEKALOG

    Próbujemy! Premiera Dekalogu Kieślowskiego / Piesiewicza w reżyserii Wojciecha Farugi – 8 października, scena przy Wierzbowej. 

  • Po pierwsze człowiek | premiera DEKALOGU

    Wojciech Faruga sięga po ikoniczne dzieło polskiego filmu, przemyślane na nowo po ponad trzech dekadach. 

  • Rozmowa z Wojciechem Farugą o pracy nad DEKALOGIEM

    „Wydaje mi się, że rozważania: co jest dobre, co złe, co trzeba, a czego nie wolno są teraz, kiedy ten świat po raz kolejny nam się wymknął, wyjątkowo ważne” – mówi reżyser. 

  • W próbach: KSIĘGI JAKUBOWE

    Trwają próby do KSIĄG JAKUBOWYCH Olgi Tokarczuk w reżyserii Michała Zadary. Premiera na dużej scenie Teatru 12 listopada. 

  • Premiery sezonu 2022/2023

    Zaplanowaliśmy już premiery sezonu 2022/2023! Rozpoczynamy Dekalogiem Kieślowskiego i Piesiewicza w reżyserii Wojciecha Farugi.

  • Solidarni z Ukrainą | Солідарні з Україною

    Zespół Teatru Narodowego solidaryzuje się z Ukraińcami, walczącymi o niepodległość swojej ojczyzny. 

  • Podsumowanie sezonu 2021/2022

    Premiery, nagrodzona monografia Dejmek Magdaleny Raszewskiej, projekty artystyczne i edukacyjne, nagrody aktorskie – podsumowujemy sezon 2021/2022.

  • „KLASA TN. Pierwszy dzwonek” – finał projektu

    9 czerwca odbyły się pokazy pracy warsztatowej Bobo! Pokazy zwieńczyły projekt edukacyjny „KLASA TN. Pierwszy dzwonek”. 

  • „KLASA TN. Drugi dzwonek” – finał projektu

    3 i 4 czerwca odbyły się pokazy pracy warsztatowej Ukochanie! Za nami finał projektu edukacyjnego „KLASA TN. Drugi dzwonek”. 

  • Narodowy w programie REZYDENCJE ARTYSTYCZNE

    Teatr Narodowy bierze udział w organizowanym przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego programie „Rezydencje Artystyczne. Białoruś i Ukraina”.

  • Twoja głowa spadnie | premiera MARII STUART

    „Moja głowa była celem tych spisków, lecz to twoja spadnie!” W roli Elżbiety – Danuta Stenka, w roli Marii Stuart – Wiktoria Gorodeckaja. 

  • MARIA STUART – wybór pierwszych recenzji

    Przedstawiamy recenzje i opinie krytyków oraz teatralnych blogerów po premierze Marii Stuart Schillera w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego.

  • Justyna Kowalska i Mateusz Rusin nagrodzeni!

    Justyna Kowalska i Mateusz Rusin z trzecią nagrodą aktorską 62. Kaliskich Spotkań Teatralnych za role w Tchnieniu Macmillana w reżyserii Grzegorza Małeckiego. Gratulujemy!

  • Cykl SCENA MŁODYCH

    Zapraszamy na majowe przedstawienia. Gramy Lunapark z piosenkami Grzegorza Ciechowskiego oraz Kamień wg Bronki Nowickiej.  

  • TEATR MÓJ WIDZĘ... – rozmowy z aktorkami i aktorami

    Kinga Ilgner rozmawia z: Anną Seniuk, Małgorzatą Kożuchowską, Gabrielą Muskałą, Janem Englertem, Jerzym Radziwiłowiczem, Marcinem Hycnarem. Partnerem cyklu jest Teatr Narodowy.

  • DEJMEK Raszewskiej z nagrodą PTBT!

    Wydana przez Teatr Narodowy książka Dejmek Magdaleny Raszewskiej otrzymała nagrodę Polskiego Towarzystwa Badań Teatralnych. 

  • BARON MÜNCHHAUSEN... – recenzje po prapremierze

    Baron Münchhausen dla dorosłych autorstwa i w reżyserii Macieja Wojtyszki – recenzje po prapremierze. 




  • Z bagna za włosy. Rozmowa z Maciejem Wojtyszką

    Maciej Wojtyszko o Münchhausenie: „Jego sposób myślenia jest nam potrzebny zawsze, tym bardziej, im bardziej musimy się wyciągać za włosy. Z bagna albo i szamba”. 

  • Książę Łgarzy | Münchhausen w Narodowym

    Baron Münchhausen dla dorosłych – Maciej Wojtyszko główną postacią swojego dramatu uczynił uosobienie bajecznej mistyfikacji, łgarstwa, nieokiełzanej fantazji. 

  • WIECZÓR TRZECH KRÓLI – recenzje

    Przedstawiamy recenzje i opinie krytyków oraz teatralnych blogerów po premierze Wieczoru Trzech Króli albo Co chcecie w reżyserii Piotra Cieplaka.

  • Miłosne gry pozorów. Gramy Shakespeare’a!

    Miłosne intrygi, zamiany ról, gry pozorów, dźwiękowa feeria – Wieczór Trzech Króli w inscenizacji Piotra Cieplaka. Premiera spektaklu odbyła się 4 grudnia 2021.

  • Rozmowa z Piotrem Cieplakiem

    „To będzie spektakl o bogactwie, wielości odcieni, jakie słowo »miłość« może ze sobą nieść” – mówi Piotr Cieplak, który pracuje nad inscenizacją Wieczoru Trzech Króli.

  • Cykl AKTORZY/SENIORZY

    Teatr Narodowy jest partnerem internetowego projektu Leny Frankiewicz, filmowego cyklu, na który składają się rozmowy o teatrze z seniorkami i seniorami zawodu aktorskiego.

  • WYKŁADY OTWARTE online (materiały audio)

    Wykłady Teatru Narodowego online dotyczące badań nad twórczością wielkich osobowości polskiej kultury.

  • Przedstawienia Teatru Narodowego online

    Spektakle Teatru Narodowego zrealizowane w Teatrze Telewizji – wybór ze zbiorów Ninateka.pl oraz Vod.TVP. 

  • Cykl POECI POLSCY online #kulturabezbarier

    Polska poezja w interpretacji Aktorów Teatru Narodowego – artystyczno-edukacyjny cykl POECI POLSCY #kulturabezbarier.

  • Teatr Narodowy w Google Cultural Institute

    Wystawę o burzliwych dziejach Narodowej Sceny można oglądać w sieci! Zapraszamy do odwiedzenia Google Cultural Institute.

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego akceptujesz zasady Polityki prywatności oraz wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookie, kliknij tutaj