Aktualności

„IRONBOUND. Za torami, za mostem” w ocenie recenzentów

Recenzenci i teatralni blogerzy oceniają przedstawienie IRONBOUND. Za torami, za mostem Martyny Majok w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza: 

Paweł Paprocki (***), Marcin Przybylski (Maks), Ewa Konstancja Bułhak (Daria). Fot. Krzysztof Bieliński

„Konstrukcja dramatu zakłada, że każda scena ma zbliżoną puentę. Daria pozostaje sama, przeraźliwie samotna, z poczuciem pustki na przystanku autobusowym, z którego nie można nigdzie odjechać. Jakby rzucono na to miejsce czary. Jakby jej historia nie była w stanie rozwinąć się linearnie, tylko toczyła się po kręgu i wracała do punktu wyjścia, a Daria została skazana na zaczynanie wszystkiego stale od nowa. Obecność tajemniczej postaci obserwatora, granej przez Pawła Paprockiego, który w sposób lakoniczny, niedopowiedziany komentuje akcję, pogłębia symboliczny wymiar przestrzeni zaprojektowanej przez Annę Skupień i Katarzynę Szczurowską
– pisze Malwina Głowacka w portalu Teatralny.pl. Czytaj więcej →  

Te krótkie scenki, można by rzec skecze, choć rzadko kiedy wesołe, a odgrywane nie w chronologicznej kolejności przy przystanku autobusowym, symbolizującym prowizoryczność życia głównej bohaterki, może i wszystkich bohaterów, mnie ułożyły się w poemat o zwyczajności życia. O tym, jak rzadko kiedy spotykamy ludzi tylko dobrych, lub tylko złych, jak bardzo musimy szukać życiowych kompromisów w najmniej komfortowych dla siebie sytuacjach, jak często dokonujemy rewizji życiowych priorytetów, i jak jednak zarazem trwamy przy rzeczach ostatecznych. [...] Nie dostajemy tych obserwacji nakreślonych według jakiejkolwiek ideologii. Ze zwykłego życia autorka z reżyserem zrobili balladę, którą śpiewa nam tajemniczy narrator bez imienia, grany świetnie przez Pawła Paprockiego. Bo te wszystkie obrazki nie miałyby sensu, gdybyśmy nie wierzyli w prawdziwość ludzkich portretów”.
Nigdzie nie gra się tak intensywnie, tak wielobarwnie, tak bez fałszywych nut, jak w Narodowym. Tu podobne widowiska przypominają popisy kameralnej orkiestry, a muzycy z tylnych rzędów są równie przekonujący, jak ci siedzący z początku. Oczywiście taktowna, sprawna ręka reżysera prowadzi ich niczym smyczek dyrygenta, nie mnożąc zbyt wielu efektów, ale poprzez ruch sceniczny na niewielkiej przestrzeni, odpowiednie gesty i mimikę pomagając im wydobyć na wierzch wszystko, co prawdziwe. Tu obie strony wyraźnie się słuchały, z pożytkiem dla efektu. [...] To przedstawienie gra jednak nie tylko postaciami, nie tylko słowem. Jest metaforyczny wymiar scenografii Anny Skupień i Katarzyny Szczurowskiej, gdzie śmietnik przy przystanku, i ponura rozpadlina w tle, w którą wkracza się niczym w sferę mroku, to coś więcej niż pojedyncze miejsce. Mamy dyskretną, a przecież wchodzącą pod skórę muzyka Piotra Łabonarskiego, ba mamy ważniejszą niż w wielu przedstawieniach grę światłem – Piotra Pawlika… To wszystko czyni nas wrażliwszymi, może i lepszymi...” – dzieli się swoimi uwagami Piotr Zaremba w portalu Teologiapolityczna.pl. Czytaj więcej →

Grzegorz Chrapkiewicz wyreżyserował spektakl jasny, klarowny, klasyczny, o mrocznej, nieatrakcyjnej stronie imigracji. Emocjonalnym uzależnieniu, które dyktuje kompromis trudny do zaakceptowania. Zmuszający do otwartości i bezpośredniości w relacjach, stosowania się do twardych zasad, mocnego stania na własnych nogach. Znajomości ludzi i życia. Siebie. Imigracja to survival, olbrzymie ryzyko i należy być tego świadomym. [...] Sztuka pokazuje, że w życiu nie należy liczyć wyłącznie na intuicję, na szczęście, spontaniczność, nawet najszczersze, najsilniejsze, najgłębsze uczucie. Nie wystarczy się starać. By osiągnąć sukces, trzeba być bardzo dobrze do tego przygotowanym. Należy walczyć. Bezkompromisowo, ostro, nieustannie. Tak, by otwierały się kolejne możliwości, by zawsze mieć możliwość wyboru” – czytamy w portalu okiem-widza.blogspot.com. Czytaj więcej →

„Polska prapremiera IRONBOUND. Za torami, za mostem Martyny Majok, amerykańskiej dramatopisarki polskiego pochodzenia, w Teatrze Narodowym to kawał wielkiego teatru. Sukces znakomicie zgranego zespołu realizatorów tego przedstawienia. Szczególnie reżysera Grzegorza Chrapkiewicza i jego fenomenalnych pomysłów inscenizacyjnych. Ponadto twórców scenografii – Anny Skupień i Katarzyny Szczurowskiej, muzyki Piotra Łabonarskiego i reżysera świateł Piotra Pawlika” – stwierdza Witold Sadowy w portalu e-teatr. Czytaj więcej → 

O kreacjach aktorskich:

Aktorzy potrafią swoją grą, osobowością, talentem ocieplić ten krytyczny obraz emigracji, jaki z realizmem, szczerością, autobiograficznym akcentem przedstawiła autorka sztuki, Martyna Majok. Bohaterowie, mimo ciężkiego życia, niekoniecznie szczęśliwych dla siebie wyborów, są autentyczni, wiarygodni, budzą dużą sympatię. [...] Ewa Konstancja Bułhak jest idealną Darią. Ciepłą i czułą matką, pracowitą i solidną sprzątaczką, oddaną i wierną partnerką, dobrym człowiekiem. Szkoda, że nie może liczyć na wzajemność. Chyba, że ją wynegocjuje, wywalczy, wymusi. Aktorka gra doskonale. To duża, złożona rola. Maks Marcina Przybylskiego uwodzi spontaniczną beztroską. Tommy Karola Pochecia jest bardziej rozbudowaną, niejednoznaczną postacią. Nie może zrezygnować z okazji rozpoczęcia kolejnych romansów, z drugiej strony nie może żyć bez Darii. Przekonany przez nią, pomaga jej finansowo, choć doskonale wie, że pieniądze będą po raz kolejny ratowały jej syna. W istocie wygodny, samolubny nie opuści Darii, ale też nadal będzie ją zdradzać. Vic Henryka Simona jest młodym człowiekiem, który niczego się nie boi, niczemu nie chce się podporządkować. Sympatyczny, empatyczny bezstresowo sonduje niebezpieczne ścieżki, które doprowadzają go do tego miejsca, gdzie wśród tekturowych pudeł śpi Daria, gdzie diabeł mówi dobranoc. Paweł Paprocki jest czarnym, opiekuńczym aniołem, anonimowym przewodnikiem, przenikliwym narratorem. Snuje się, obserwuje, od czasu do czasu komentuje. Jak cień, jak niezbywalny niepokój, czarna mgła, rozpacz czekająca na unieważnienie”. (okiem-widza.blogspot.com. Czytaj więcej → )

Karol Pocheć (Tommy), Ewa Konstancja Bułhak (Daria). Fot. Krzysztof Bieliński

Daria, świetnie grana przez Ewę Konstancję Bułhak, ma wyrazistą osobowość, jest twarda, zahartowana w konsekwencji kolejnych bolesnych konfrontacji marzeń z rzeczywistością, ale też zdeterminowana, żeby bronić swojego miejsca w życiu i nie dać sobie odebrać resztek godności. Kiedy wychodzi na jaw, że porywczy, ale słaby Tommy (Karol Pocheć) ją zdradzał, a potem postanowił porzucić dla innej kobiety, nie potrafi ukryć wściekłości. Rozpoczyna gorzką tyradę, dając mu do zrozumienia, że czuje się zraniona, oszukana i poniżona. Jednak nawet przez chwilę nie sprawia wrażenia ofiary – jest przybita, ale nie złamana przez los. [...] Podobnie związek z Maksem (bardzo dobra rola Marcina Przybylskiego), który sprawia wrażenie idealnie pasującej do Darii połowy, przynosi rozczarowanie i kryzys emocjonalny. Maks odchodzi od niej w momencie, kiedy jest najbardziej potrzebny kobiecie spodziewającej się jego dziecka. Jednak źródłem najgłębszej frustracji staje się jej relacja z uzależnionym od narkotyków synem. Bezwarunkowo kochająca matka dzwoni, czeka i nie traci nadziei, że Aleks wróci i podda się leczeniu. Nagle pojawiający się w jej życiu nastolatek Vic (udany epizod Henryka Simona) przez krótką chwilę zdaje się zastępować bohaterce syna i usiłuje pomóc obcej, zmaltretowanej kobiecie, która znalazła się bez dachu nad głową”. (Malwina Głowacka, Teatralny.pl. Czytaj więcej → )

„Koncert aktorski Ewy Konstancji Bułhak jest wiarygodny [...]. Wielkość tej aktorki polega na podniesieniu zwyczajności do rangi… no właśnie wielkości. Jej się, powtórzę raz jeszcze, po prostu wierzy. Partnerują jej poza stale obecnym Paprockim Marcin Przybylski jako Maks, pierwszy mąż Darii, Karol Pocheć jako Tommy, jej obecny partner oraz Henryk Simon, student V roku Akademii Teatralnej jako Vic. [...] Mnie ucieszyła tak duża, samodzielna, bardzo dojrzała rola Karola Pochecia, aktora częściej (a szkoda) drugiego planu, oraz dobry start Henryka Simona umiejącego na progu swojej aktorskiej drogi i rozbawić, i wzruszyć. Choć największą więź odczuwam – poza wspaniałą Ewą Bułhak – z Przybylskim. Może to wpływ wiedzy spoza spektaklu, ale kiedy opowiadał o wpływie muzyki na swoje życie, o poszukiwaniu tego, co jedyne i własne, miałem wrażenie, że mówi trochę i od siebie, i także do mnie”. (Piotr Zaremba, Teologiapolityczna.pl. Czytaj więcej → )

Na zdjęciach IRONBOUND. Za torami, za mostem Majok w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza. Fot. Krzysztof Bieliński
od góry: 
1. Paweł Paprocki (***), Marcin Przybylski (Maks), Ewa Konstancja Bułhak (Daria).
2. Karol Pocheć (Tommy), Ewa Konstancja Bułhak (Daria)

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego akceptujesz zasady Polityki prywatności oraz wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookie, kliknij tutaj